Ktoś mądry powiedział kiedyś, że życie to sztuka podejmowania dobrych decyzji, albo też, że życie jest jednym problemem do rozwiązania. Jedno i drugie ma w sobie dużo prawdy. Przy czym słowo problem ma negatywny wydźwięk, a sytuacja, w której wybieramy pomiędzy willą z basenem a willą z kortem tenisowym jest, umówmy się, problemem, w którym każdy z nas chciałby się znaleźć. Problem czy wybór? Wolę myśleć o tym drugim. Tak, czy inaczej – Twoje życie to suma Twoich decyzji.
Jest wiele tematów, które chciałabym z Wami poruszyć i wszystkie one wydają być jednakowo ważne. Jednak uznałam, że na ten moment najbardziej palącym jest zajęcie się zagrożeniem, jakie niesie współczesny napływ informacji ze stron środowisk pseudo terapeutycznych, ezoterycznych, samozwańczych uzdrowicieli i tym podobnych. Ogrom dostępnych w sieci ofert, szkoleń, sesji, czy innych guru, uważających siebie za jedyną słuszną drogę jest przerażający. Musimy pamiętać, że algorytm sieci, w której się poruszamy, nie tylko podsuwa nam to, czego świadomie szukamy wpisując w wyszukiwarkę wybrane frazy ale także to, o czym rozmawiamy z innymi osobami i to, na co patrzymy. Generalnie wszystko na czym się skupiamy. Działa to jak proste prawo przyciągania. Dostajemy więcej tego, co w nas jest najbardziej aktywne. Ale o prawie przyciągania będzie zupełnie oddzielny wpis. Wracając do świata cyfrowego, jest on jak sieć neuronowa, której nie widzimy, a z której składa się nasza rzeczywistość. Każdy z nas porusza się w tym morficznym świecie bardziej niż jesteśmy tego świadomi. Przerażają nas wizje robotów, które zastąpią ludzi, a nie zwracamy uwagi na to, że sami na co dzień jesteśmy sterowani na każdym kroku i wykonujemy polecenia sztucznej inteligencji. Nie wpadajmy jednak w panikę. Struktura społeczeństwa jak każda inna grupa opiera się na pewnych zasadach, których przestrzeganie powinno wspierać jej system. O tym, jaki ten system jest, przez kogo jest tworzony i komu ma służyć jest kolejnym tematem wymagającym indywidualnego wpisu. Przechodząc dalej.. Jako osoba wyjątkowo zaciekawiona życiem, jego tworzeniem i procesem, a także jako szukająca odpowiedzi na wiele pytań rodzących się w sytuacjach, gdzie nie ma prostych odpowiedzi, muszę Was ostrzec. Przede wszystkim pamiętajcie, że Twoja potrzeba jest na celowniku wielu „jedynych słusznych” rozwiązań, które jako pierwsze będą chciały do Ciebie dotrzeć i wyciągnąć od Ciebie jak najwięcej uwagi, energii, pieniędzy. Jeśli jesteś jedną z tych osób, które stoją na rozdrożu, są u progu załamania psychicznego, doświadczyły traumy, przechodzą kryzys wiary, tożsamości, czy stoją przed jakąkolwiek ważną decyzją, proszę nie idź w stronę jednorazowych rozwiązań, które dają Ci obietnicę szybkiej ulgi. One są jak pączek do zaspokojenia głodu, chwilowo dadzą Ci oszukany pokarm ale później będziesz tego żałować. W sytuacji, gdzie życie wymaga od Ciebie zatrzymania, przyjrzenia się temu co się dzieje, poznania siebie i swoich potrzeb na nowo, nie rób kroku w pierwszym lepszym kierunku. Twoja decyzja może potrwać nieco dłużej, ale za to będzie bardziej trafna. Nie spiesz się, nie pędź na oślep, nie daj się zwabić na pierwszy lepszy haczyk.
Człowiek potrzebujący ulgi jest łatwym celem i cennym konsumentem wszystkiego, co ma zaspokoić jego głód. A dziś wszystko chcemy mieć na już, na teraz, na szybko. Chcemy mieć tabletkę na rozwiązywanie każdego problemu. I wierzymy, że taka istnieje. Leczymy się na kręgosłup będąc nadal otyłymi, bierzemy tabletkę na hemoroidy siedząc na dupie, jeśli miałabym być dosłowna. Jesteśmy pokoleniem leniwym i nie chcemy patrzeć na coś, co wymaga od nas wysiłku, zaangażowania, cierpliwości. Wybieramy szybkie przyjemności, a ludzi, którzy nie korzystają z takich okazji nazywamy naiwniakami. Moda, algorytmy, szklane ekrany mówią nam wszystko, co chcemy usłyszeć, a my to łykamy bez mrugnięcia okiem. Zadam Wam pytanie: skoro człowieka stabilnego emocjonalnie bez problemu można nabrać na byle jaką reklamę, to jak bardzo podatny na manipulację może być człowiek, który jest zagubiony w swoich emocjach? Otóż za bardzo. O tym wiedzą wszystkie sekty i tym podobne organizacje, które przyjmą Ciebie i Twoje pieniądze z otwartymi portfelami. Dlatego apeluję o rozsądek. Poniżej podaję kilka kluczowych wg mnie informacji, które mogą okazać się przydatne przy zdemaskowaniu fałszywych proroków. Chociaż koniec końców i tak zrobicie, jak będziecie chcieli. Być może droga niektórych musi poprowadzić bardziej krętymi ścieżkami.
Oto kilka "czerwonych flag", które mogą wskazywać na niezdrowe podejście do duchowości:
- Manipulacja emocjonalna:
- Osoba lub grupa wykorzystuje strach, winę lub wstyd, aby kontrolować innych.
- Izolacja:
- Nakłanianie do odcięcia się od rodziny i przyjaciół, co prowadzi do izolacji społecznej.
- Nadmierna autorytarność:
- Osoby na czołowych stanowiskach mają absolutną władzę i nie akceptują krytyki.
- Brak krytycznego myślenia:
- Zachęcanie do bezrefleksyjnego przyjmowania nauk lub dogmatów bez zadawania pytań.
- Obietnice łatwych rozwiązań:
- Propozycje szybkiej transformacji życiowej bez wysiłku, często związane z opłatami.
- Demonizacja innych:
- Negatywne nastawienie do osób spoza grupy lub do innych przekonań duchowych.
- Akceptacja ekstremalnych praktyk:
- Zachęcanie do niezdrowych lub niebezpiecznych działań w imię duchowości.
- Brak osobistej odpowiedzialności:
- Przerzucanie winy na innych lub na zewnętrzne siły, zamiast brania odpowiedzialności za swoje czyny.
Jak sobie pomóc?
Rozumiem, w jakim miejscu możesz się znajdować i domyślam się jak możesz teraz czuć. To jest ważne, to może być przełom w Twoim życiu, w Twoich wartościach. To może zburzyć Twój dotychczasowy sens życia i być bardzo, bardzo trudne. Pamiętaj, że pierwszą zasadą wyzdrowienia z choroby jest zasada „nie szkodzić”. Organizm ma prawo odczuwania bólu fizycznego jak i emocjonalnego. Tak jesteśmy stworzeni. Daj sobie na to przyzwolenie, to naturalny, zgodny z naturą etap. Czasem ból jest nie do zniesienia i trzeba Go z siebie wyrzucić (oczyścić to, co leży nam na wątrobie). Trzeba to zrobić w sposób bezpieczny. Jeśli chcesz krzyczeć to krzycz, jeśli masz ochotę walić pięściami w poduszkę, proszę bardzo, jeśli chcesz potłuc talerze, tłucz. Rób wszystko to, co przynosi Ci ulgę nie krzywdząc siebie i innych. Nie wygrasz z gniewem, bólem, strachem tłumiąc emocje. Możesz się to udać jedynie na krótko. Na dłuższą metę to niemożliwe bez przejścia przez nasze zgodne z naturą etapy. Uczucia muszą i chcą być wyrażone. Masz do tego prawo. Polecam sport. Ale nie bilard, tylko sport wysiłkowy oczywiście ;) Drugim elementem jaki zalecałabym w trudnej sytuacji jest rozmowa z zaufaną osobą. Jeśli masz taką osobę, której wiesz, że możesz ufać, porozmawiaj z nią. Każdy z nas potrzebuje czasem wsparcia drugiej osoby, to nie jest żaden wstyd. Nie rób z siebie bohatera, bo na to przyjdzie jeszcze czas. Ludzie są sobie wzajemnie potrzebni, a życie weryfikuje, czy masz prawdziwych przyjaciół czy nie. Jeśli jesteś w sytuacji, gdzie coś nie pozwala Ci podzielić się z uczuciami z drugą osobą, nie martw się. Ludzie tak rzadko ze sobą rozmawiają na ważne tematy, że teraz to się stało nagminne. Zaproponuję Ci inny sposób wyrażenia najboleśniejszych uczuć. Pierwszym z nich jest list, niewysłany list oczywiście. Tu możesz być tak szczera/szczery jak to tylko możliwe. Pisz to co masz w głowie, w sercu, w środku. Wylej to na papier tak jak potrafisz. To mogą być proste zdania, pojedyncze wyrazy, bazgroły. Wielu twórców wylewa uczucia na obrazy. Malarze nie robią nic innego jak przekazują uczucia w formie obrazu. To jest sztuka. Dokładnie tam, gdzie są emocje. Inaczej byłby to niewzruszający kawałek kolorowanki. Więc wyraź to, wyrzuć, namaluj, narysuj, napisz, cokolwiek czujesz. Drugą metodą jest metoda „pustego krzesła”. Jakkolwiek głupio brzmi, wygląda z boku. Nikogo to teraz nie obchodzi. Liczy się efekt. Postaw przed sobą krzesło i wyobraź sobie, że siedzi na nim osoba, której chcesz przekazać to, co czujesz. Teraz możesz naprawdę powiedzieć wszystko to co zawsze chciałaś. Wyrzuć to z siebie jakkolwiek z dwóch sposobów, możesz wykorzystać oba. Teraz odpocznij, wyśpij się, idź na spacer i przewietrz głowę. Trzecim elementem niezbędnym dla Twojego zdrowia i samopoczucia są proste codzienne nawyki. Począwszy od higieny, po wnętrze Twojego domu. I wiem jak to brzmi…tytuły porad w stylu „5 nawyków, które uratowały mi życie” itp. Wiem, że można mieć dość tej narracji, natomiast warto się zainspirować, by wyrobić sobie swoje własne nawyki. To, że ktoś codziennie wstaje o 4.30, bierze suplementy i medytuje nie znaczy, że Ty masz go naśladować. Wypróbuj to, co lubisz najbardziej, to, co przynosi Ci satysfakcję. Może kochasz czytać, ale nie było na to wcześniej czasu – wróć do tego. Może zawsze chciałaś przemeblować pokój – śmiało, to fizyczny wysiłek i przyjemność w jednym. WAŻNE! Pamiętaj o sobie i swoim zdrowiu, zrób badania , jeśli coś Cię niepokoi, skonsultuj się z psychiatrą, na to nie potrzeba skierowania w polskim prawie, możesz iść tam bezpośrednio i bezpłatnie. Ciało i emocje grają do jednej bramki i są ze sobą ściśle powiązane. Jeśli długo się stresujesz, możesz być pewny, że odbije się to na Twoim fizycznym zdrowiu. Jeśli coś w ciele nie funkcjonuje tak jak powinno – może się to odbijać na Twoim myśleniu i emocjach. W każdym razie – codzienna higiena, spacer na świeżym powietrzu, nawodnienie organizmu oraz sen. Sen w ilości bez ograniczeń. Osobiście zawsze po stresujących sytuacjach mój organizm „odsypia”. Zasada snu jak w wojsku po 6 godzin dziennie nie musi być Twoją zasadą. Serio.
Zaczynaj od małych, prostych rzeczy, nie spiesz się, każdy potrzebuje innego czasu.
Jeśli opanowałeś te trzy pierwsze elementy, musisz wiedzieć, że odwaliłeś kawał dobrej roboty. Jeśli utrzymujesz ten stan, jesteś w bezpiecznym miejscu i nie uciekasz w nowe nałogi, jesteś w połowie drogi. Tak jak napisałam na początku – nie szkodzisz sobie. To naprawdę połowa sukcesu. Teraz, kiedy możesz o sobie powiedzieć, że odzyskałeś równowagę, możesz zacząć robić następne kroki. Zrozumienie, że stało się coś trudnego, wyrażenie bezsilności oraz zaopiekowanie się sobą jest solidnym fundamentem do budowania życia na nowo. I wiem, że emocje mogą wracać. Mogą zostawić w nas trwały ślad. Nie wypieraj tego, to część Twojej ścieżki. O sensie cierpienia napiszę także inny artykuł. Na ten moment wiedz, że istota życia wymaga rozwoju i zmiany. Zmiany, która jako jedyna jest pewna w życiu (to na pewno powiedział ktoś mądry a ja nie pamiętam kto). Poprzez doświadczenie życia uczymy się kochać, wybaczać, akceptować siebie i tego, co jest dookoła nas. Gdybyśmy nie wiedzieli, czym jest ciemność, nie poznalibyśmy jasności (to też nie ja wymyśliłam). Prosta zasada dualizmu, dobra i zła. A także nasze prawo wyboru. Tym w skrócie jest definicja każdego życia. Teraz, kiedy możesz podjąć świadome kroki wynikające z potrzeby większego zrozumienia, ciekawości poznania życia z innej perspektywy możesz zacząć rozglądać się za czymś, co będzie dodatkowym elementem wspomagającym Twoje życie. Dlaczego właśnie po tych trzech krokach, które są fundamentalne? Bo masz już swój nowy „kręgosłup”. Masz też zaufanie do samego siebie i swoich decyzji. Jeśli nawet zbłądzisz, to powrócisz do swojego nowego gruntu, przystani, domu, nazwij to jak tylko chcesz. Odtąd będziesz szukać już z miejsca, gdzie Twoim nadrzędnym priorytetem będzie utrzymanie swojej zdrowej równowagi, a nie chwytanie się brzytwy. Pierwszą osobą, której powinno na Tobie zależeć jesteś Ty sam, a nie zewnętrzne banialuki. Mam nadzieję, że dbanie o siebie wejdzie Ci w nawyk. Ten, który będziesz robić z przyjemnością i codziennie. Z tego miejsca możesz bezpiecznie zacząć rozwijać swoje zainteresowania w sprzyjającym dla siebie kierunku. Staniesz się bardziej uważny, spokojniejszy i nigdy nie będziesz mówił, że nie dałeś sobie szansy na lepsze życie.
Bądźcie dla siebie dobrzy.
Katarzyna